sobota, 29 czerwca 2013

Przejaźdźik wokół osiedla wózkiem zaglądnięcie do "Domu chleba", następnie do "ABC" później podjechanie i wjechanie do "Galerii Świętokrzyskiej" celem zakupów w "Rosmannie", wyjście na zewnątrz po drodze przez stoisko owocowo-warzywne i zakupienie czeresienek oraz marcheweczek i pietruszek. Dalszą drogą doszliśmy do "Żabki" i tam mama zapłaciła rachunek, kolejnym etapem gdzie się skierowaliśmy była dróżka kamienisto-ziemna wzdłuż po jednej stronie zieleni, domków i z drugiej torów kolejowych, kolejną była ulica i zejście z niej ponownie na tzw. osiedlówkową skąd już skierowaliśmy się w stronę domku gdzie przygotowywaliśmy - z racji pory obiadek. Po nim przeczekawszy opady deszczyku udaliśmy się ponownie na drugi spacerek. Na początku poszliśmy pieszo do garażu po samochód, by nim podjechać do "Galerii Świętokrzyskiej" wpłacić do wpłatomatu kasę, a stamtąd wprost na Stadion konkretnie to pod Zajazd na parking dopiero potem do lasku na spacerek i wypocznięcie po odpoczynku udaliśmy się zwiedzić nowy obiekt obok Leśnego Dworu w którym to jak i w tym pierwszym miały miejsce wesela. Po krótkim spacerku udaliśmy sie do samochodu i do drogi powrotnej. W drodze z garażu do domu jeszcze spotkaliśmy się z ciocią i kuzynką Rozalką pochodziliśmy wokół osiedla i rozstaliśmy się koło naszego domu skąd każde poszło w swoją stronę. Doszliśmy do mieszkania wprost na kolację, bo już pora się zbliżyła. SOBOTA, 29 CZERWCA 2013

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Wyjazd na wizytę do Pana doktora, ale niestety już za późno, gdyż zapewne z powodu braku pacjentów wcześniej wyszedł i nie zastaliśmy już nikogo. Korzystając z okazji imienin Jana i niedalekiej odległości od solenizantki odwiedziliśmy z wizytą znajomą Janinę. Było parę osób jednak my opuściliśmy towarzystwo wcześniej ze względu na Anię i całość rodziny, po drodze jednak mieliśmy postój spowodowany niedomaganiem Ani jednak wszystko dobrze się skończyło i jakoś dotarliśmy na miejsce do domu PONIEDZIAŁEK, 24 CZERWCA 2013




Wyjazdzik na spacerek pieszy w nosidełku samochodem do centrum tam dojście do Cukiernii-kawiarnii Bunikowskiego zjedzenie ciastek (rogalika poznańskiego i babeczki z truskawkami) oraz herbatą, przeczekanie deszczyku - już na zewnątrz jaki nas napotkał przy wyjściu z lokalu pod parasolami, gdy przestał ruszyliśmy w stronę Parku i tamtejszej ptaszarnii, a z kolei dalej już przez bramę doszliśmy do Kawiarnii "Zamkowa", nie była czynna, ale skorzystaliśmy ze stolików i krzeseł na dokarmienie Ani. Po wszystkim ruszyliśmy w stronę samochodu, aby dojechać na obiad do domku. Porą wieczorną jeszcze raz wyruszyliśmy do kościółka na mszę. Powróciliśmy do domu zostawiając uprzednio samochód w garażu. NIEDZIELA, 23 CZERWCA 2013